INSPIRACJE I WSKAZÓWKI, OSOBISTE REFLEKSJE

CERTYFIKATY I KWALIFIKACJE

Jak mogę robić to, co robię bez „odpowiednich” kwalifikacji?

Czy tak w ogóle można?
Czy ja nie krzywdę ludzi?
Czy to jest etyczne?

Tak, to prawda – nie ma żadnych formalnych kwalifikacji. Nie mam wykształcenia w kierunku psychologicznym. Nie mam certyfikatów, ani żadnych innych papierów, które by czarno na białym przedstawiały moje „kompetencje” do robienia tego, co robię.

A jednak to robię. I to robię to naprawdę dobrze.

Dlaczego nie mam kwalifikacji? Bo nigdy nie czułam, że droga do ich zdobycia, jest drogą, która rzeczywiście mnie rozwinie i wzbogaci.

Byłam na terapiach u osób z pięknie oprawionymi certyfikatami wiszącymi na ścianach i czułam, że tracę czas. Czułam, że w ich podejściu czegoś brakuje, choć wtedy jeszcze nie wiedziałam czego.

Oglądałam filmiki osób z pięknym i bogatym CV – słuchałając jak przekazują płaskim tonem poderęcznikową wiedzę, za którą nie stoi ich żadne realne doświadczenie, które trafiałoby gdzieś głębiej i pruszało coś we mnie.

Byłam również na sesjach u osób, które nigdy nie skończyły studiów, a w kilka sesji zrobiły ze mną taką pracę, jakiej ja nie zrobiłam przez kilka lat.

To sprawiło, że zaczęłam kwestionować to, w co do tej pory wierzyłam na temat zawodu i wykształcenia. To było dla mnie potwierdzeniem prawdy, którą czułam od dawna na dnie serca – że można inaczej.

Codziennie dostaje wiadomości od osób, które piszą, że są w terapii od lat, a dopiero dzięki moim filmikom zrozumiały to, czy tamto. Screenami takich i podobnych wiadomości mogłabym tapetowac ściany.

I nie pisze tego, aby się przechwalać, jaka to ja nie jestem świetna. Pragnę zburzyć pewną ścianę i pokazać, że NIE istnieje jedyna i słuszna droga dla każdego.

Na moje kursy i sesje przychodzą osoby, które z wykształcenia są psychologami, psychoterapeutami, czy nawet psychiatrami. Tak. Mówię serio. Te osoby, po latach kształcenia, przychodzą po wsparcie do mnie – do dziewczyny bez wykształcenia. Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ spróbowały już wszystkiego – i nie zadziałało. One doświadczyły na własnej skórze, że kwalifikacje wcale nie są gwarancją i bez przejścia własnej wewnętrznej drogi, te certyfikaty nie mają pełnej wartości. A przychodzą do mnie bo czują prawdę we mnie i w moim przekazie. Bo czują, że ja nic nie udaję, że ja naprawdę żyję, tym co prawię.

Jesteśmy uczeni od malenkości posłuszeństwa autorytetom. Jesteśmy uczeni, że autorytet to ten, który ma to potwierdzone na papierze swoje kompetencje, ma zdobyte tytuły. Jesteśmy uczeni, że autorytet zawsze WIE i nie można go kwestionować.

Autorytet = gwarancja.

I tak, ludzie chodzą latami na terapie, które nie działają, trafiają na „specjalistów” którzy robią krzywdę i myślą, że tak ma być bo ufają w autorytet bardziej niż w to co czują. Ci ludzie obwiniaja siebie za niepowodzenie w terapii bo nawet nie przejdzie im przez myśl, że to właśnie ten autorytet jest nieskuteczny…

Bo jak to możliwe? Ano możliwe.

Osoba z kwalifikacjami może być ŚWIETNA w tym co robi. Może też być w tym bardzo kiepska. I to samo dotyczy osoby bez kwalifikacji. Bo to wcale nie wykształcenie o decyduje o umiejętnościach.

Decyduje to, czy dana osoba sama przeszła swoją drogę. Czy w swoim życiu ucieleśnia to, czego sama uczy innych. Czy jej słowa i czyny się pokrywają. Decyduje energia tej osoby i to jak Ty się w tej energii czujesz. Czy ta osoba sprawia, że czujesz się podniesiony do góry, czy wbity w ziemię. Czy ta osoba rzeczywiście ma to, czego Ty potrzebujesz, szukasz, pragniesz dla siebie. Czy czujesz Prawdę w jej treściach i przekazach? Czy czujesz Prawdę w niej samej? Jacy ludzie są wokół tej osoby i jakie sytuacje? Spokój czy dramat? Zazdrość czy wsparcie? Jakie opinie ona dostaje?Jakie ona ma efekty. Jakie efekty mają jej klienci?

Po owocach ich poznacie. I po energii. Bo to są rzeczy, których nie da się podrobić, ani wyuczyć. Nie da się podrobić AUTENTYCZNOŚCI, ani uzyskać z niej certyfikatu.

Dlatego ja wybieram, aby być swoją własną wizytówką. Jestem takim chodzącym certyfikatem. Nie mam potrzeby iść drogą, której nie czuję, tylko po to, abym coś sobie mogła gdzieś wpisać. Jesli kiedyś zmienie zdanię i to poczuję – to pójdę po certyfikat. Ale zrobię to dla siebie bo będę czuła, że to wniesie coś w moje własne życie i w moje wnętrze.

Ponieważ Prawda nie jest zapisana na kartach książek czy podręczników, a w Sercu każdego człowieka. I to każdy ma do niej dostęp, jeśli się na nią wystarczająco otworzy. Jeśli wejdzie wgłab siebie.

Wewnętrzna mądrość to nie to samo co wyuczona wiedza. Mądrość płynie z własnego doświadczenia – tak się uczymy na planecie Ziemia.

Nie wystarczy zrozumieć czegoś na poziomie umysłu – trzeba to pojąć na poziomie całej swojej Istoty, a to dzieje się dopiero, kiedy wyciągnięmy lekcję z własnego doświadczenia.

Człowiek połączony sam ze sobą, naturalnie połączony z wewnętrzną mądrością płynącą wprost ze Źródła operuje na zupełnie innych poziomach. Ma dostęp do boskiego prowadzenia.

Więc jak ktoś mnie pyta czy podlegam superwizji to odpowiadam, że tak – mam superwizję z samej Góry. I ja nie żartuję 😊

I to naprawdę są zupełnie inne poziomy rozumienia świata, ludzi i rzeczywistości niż ukończenie psychologicznych studiów, czy kursu z coachingu (i żeby było jasne – nie ma w tych rzeczach nic złego i mogą się one wzajemnie uzupełniać) ale też nie da się tych rzeczy porównać. Dlatego ja nie tłumaczę swego braku „formalnych” kompetencji osobom, które mi zarzucają, że to coś złego bo wiem, że się nie zrozumiemy. Wiem, że ta osoba nie jest zainteresiwana moją perspektywą.

Mogę im powiedzieć, że ja mam jasno-czucie i jasno-wiedzenie. Jestem skuteczna i kreatywna w tym, co robię bo jestem sobą. Nie boję się nieszablonowych rozwiązań, podążam za intuicją i prowadzeniem oraz uzdrawiam energią. A oni wezmą mnie za wariatkę. Mnie to nie przeszkadza. Bo ja autentycznie ludziom pomagam i to jest dla mnie najważniejsze.

Nie mam potrzeby nic nikomu udowadniać. Prawda zawsze obroni się sama. A ten tekst piszę dla takich osób jak ja.

Bo może też jesteś intuicyjną istotą, która czuje, że MOŻNA inaczej. Chcesz realizować swoje powołanie w zgodzie z tym co czujesz, ale boisz się tego, co powie świat. Co powiedzą autorytety.

To, że wszyscy robią coś w jeden, ogólnie przyjęty za słuszny sposób wcale nie oznacza, że jest on najlepszy, najskuteczniejszy, czy najwłaściwszy.

Czy wiesz, że Darwin, Leonardo da Vinci, Thomas Edison czy Steve Jobs – mieli wykształcenie w dziedzinach zupełnie innych niż ta, z której zasłyneli, albo tego wykształcenia nie mieli wcale?

Ludzie, którzy realnie zmienili świat, wyznaczyli nowe kierunki. Oni podążali za tym co czuli – dokonywali swoich odkryć w praktyce, ucząc się poprzez własne doświadczenie.

Tak. W PRAKTYCE. Nie siedzieli i nie zakuwali z książek. Poszli robić, działać, sprawdzać. I dokonali odkryć, które zrewolucjonizowały świat.

Jestem tutaj po to, aby swoim przykładem pokazać, że można inaczej. Nawet jeśli kogoś to oburza, czy ktoś się z tym niegodzi, trudno.

Ja sama robię to, co robię dzięki temu, że trafiłam na istoty, które odważyły się to zrobić przede mną. Dziękuję im za to. Jestem bardzo wdzięczna, że swoim przykładem pokazały mi, że można. Dziękuję tym osobom, że odważyły się realizować swoje powołanie pomimo wszystko, pod prąd, ale w zgodzie ze SOBĄ.

Świat się zmienia. Wkraczamy w nową erę – opartą o czucie, o serce, o prawdę. Systemy się rozpadają i rozsypują. Wystarczy rozejrzeć się wokół.

Istnieją alternatywy. I tylko dlatego, że są one wbrew ogólnie przyjętym „normom” wcale nie oznacza, że są one złe. Po prostu ludzie kwestionują je dużo chętniej i z dużą żarliwością dlatego, że uderzeją one w system ich wierzeń – w to, na czym oparli oni swój światopogląd. Gdyby on się rozpadł, to co by się stało? No właśnie. Ludzie atakują zawsze z lęku, atakują bo sami nie są osadzeni we własnej prawdzie.

Idź swoją drogą. Idź nią przede wszystkim dla siebie. Ty w swoim sercu znasz Prawdę. A ona obroni się sama. To na niej oprzyj swoje życie. BĄDŹ SOBĄ. Działaj z miłości – nie chowaj się z lęku. Nie uginaj się do niczyich oczekiwań z lęku. Nie rób nic, co nie jest w zgodzie z Tobą, z lęku przed reakcją świata. Nie masz się czego bać. Jesteś tutaj potrzebny – taki, jaki jesteś. Że wszystkimi swoimi darami i talentami.

Świat Cię potrzebuje. Świat potrzebuje zmiany.

Bądź swoim własnym autorytetem. Każdy niech będzie swoim. Tych na zewnątrz nam już wystarczy.

Z miłością ❤
Kinga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *